sobota, 28 listopada 2015

Zabawa

W liceum w Ba Sing Se panował kolejny, zwyczajny wiosenny dzień. Uczniowie i nauczyciele zebrali się na sali gimnastycznej, żeby wysłuchać ogłoszenia, jakie przygotował dyrektor Roko
- Drodzy uczniowie. Poprosiłem was tutaj, ponieważ razem z radą pedagogiczną wymyśliliśmy coś dla was.- na sali rozległy się szepty- Proszę o ciszę. Chcieliśmy ogłosić konkurs na film zrobiony telefonem. Temat i długość zależy tylko od was. Macie tydzień. Zgłoszenia przesyłajcie na stronę szkoły. Liczymy na waszą kreatywność. Dziękuję za uwagę.
Wśród tłumu nastolatków opuszczających salę byli Jet, szkolny chuligan, oraz Katara, szkolna prymuska i szara myszka. Ale to tylko stereotypy. Co wszystkich dziwi, są razem od skończenia gimnazjum czyli trzy lata. Po lekcjach nasza "kochana" para szła chodnikiem. Jet "obejmował" Katarę w talii, a mówiąc "obejmował" mam na myśli trzymał ją jedną ręką za pośladek. Dziewczyna była już przyzwyczajona więc jej to nie przeszkadzało. Jet właśnie opowiadał swojej dziewczynie o planie na filmik na konkurs. 

- Zadzwonię po Zuko, Strzałę i Żądełko. Pojedziemy na naszą trasę, na zamkniętą autostradę. Tam zrobimy to, co potrafimy najlepiej.

- Zdurniałeś?! Chcesz się ścigać i to pokazać w szkole?! Wywalą was! - krzyczała na swojego chłopaka. Co prawda, kochała te wyścigi, tą adrenalinę. Jednak wołała, żeby nikt nie wyleciał ze szkoły.

-"Was"? Nas. Ty też na tym będziesz. Jako nasza seksowna laleczka.- powiedział z uśmieszkiem składając całus na policzku Katary. Szczerze, sam nie wiedział czy ją kocha. Ale wiedział dwie rzeczy. Kochał jej figurę, jej piersi i jej pośladki. Kochał także Katare, ale w łóżku. Tego co Jet robił z nią w łóżku nie da się opisać. - Ubierz się dzisiaj seksownie. I weź ze sobą kilka stówek. Muszę oddać Zuko za ostatnie wyścigi. Przyjadę po ciebie po 21. Nara. - odsunął się on niej i skręcił w inną ulicę. W jego głowie roiły się różne myśli i pomysły. Głównie były to pomysły na grę wstępną. Jednak z każdą chwilą jego fantazje seksualne znikały, a na ich miejsce pojawiały się mroczne myśli jak pozbyć się jego największego rywala, syna prezydenta miasta - Zuko.

Jeszcze tego samego dnia ok. 21 Katara czekała pod swoim domem. Jej brązowe włosy swobodnie opadły na ramiona, a usta zdobiła krwisto czerwona szminka. Na nogach miała swoje ukochane czarne trampki. Jej ubrania przykrywał płaszcz sięgający do kolan. Gdyby go nie założyła ojciec nie wypuścił by jej z domu. Nie wiedział co robi naprawdę jego córka. Myślał że poszła do swojej przyjaciółki pouczyć się na test a nie na nielegalny wyścig uliczny. Nie chciał żeby Katarze stało się to, co jej starszemu bratu. Dziewczyna stała oparta o płot, gdy zajechało żółte Porsche. Szyby były otwarte, a z wnętrza samochodu wydobywały się dźwięki najróżniejszych kawałków rockowych. Drzwi od strony pasażera otwarły się, a za kierownicą siedział Jet z uśmieszkiem i papierosem w ustach. Katara przybrała taki sam twarzy jak jej chłopak. Podeszła do samochodu, otworzyła tylne drzwi i wrzuciła do środka swój płaszcz. Zamknęła tylne drzwi i usiadła obok Jeta. Teraz chłopak mógł się jej dokładnie przyjrzeć. Jak zwykle patrzył od dołu. Czarne trampki, bardzo krótkie jeansowe spodenki i niebieska koszula w czarną kratę, zawiązana tuż pod biustem. Uśmieszek na jego twarzy powiększył się, gdy pomyślał co będą robić gdy wygra ten wyścig i załatwi Zuko. Polecą fajerwerki.

- Hej mała. Masz kasę? 

- A ty tylko o tym. Mam. - wyciągnęła z kieszeni rulonik banknotów- Trzy. Więcej nie miałam pod ręką.

- Mogłaś wziąć od swojego brata. On na pewno ma tego dużo. Tego, i czegoś jeszcze.

- Sokka już nie bawi się w dilerkę! Odsiedział swoje w poprawczaku i mu wystarczy.

- No już dobra, spokojnie. - gdy na drodze zrobiło się pusto, chłopak dodał gazu. Chciał już przygotować silnik na wyścig.

- Myślisz że wygrasz tym razem? - zapytała Katara po chwili milczenia.

- Wątpisz we mnie?

- Po prostu Zuko pokonał cię już trzy razy z rzędu. - na tę słowa chłopak prychnął z pogardą o nic nie mówił. Natomiast myśli Katary podążyły do Zuko. Wysoki, dobrze zbudowany, kruczo czarne włosy, blada cera i złote oczy. Można powiedzieć "Ideał" gdyby nie jeden, "mały" szczegół. Po lewej stronie jego twarzy znajdowała się blizna, i to dość duża. Gdy miał 13 lat wraz z jego matką mieli wypadek samochodowy. Matka chłopaka zginęła na miejscu, zaś on został ranny. Nikomu nie powiedział jak, więc skąd konkretnie wzięła się jego blizna wciąż pozostaje tajemnicą.

 Po około piętnastu minutach drogi dotarli na wyznaczone miejsce. Jet zatrzymał samochód tuż obok czarnego Bugatti o który oparty był wyżej wspomniany już chłopak. Ubrany w skórzaną kurtkę i czerwoną koszulę spoglądał na Katarę swoimi złocistymi oczami. Gdy tylko Jet wyszedł z auta, objął swoją dziewczynę, tradycyjnie kładąc rękę na jej pośladku. We dwoje podeszli do Zuko. Jet wyciągnął z kieszeni rulonik banknotów który dałamu Katara i rzucił go chłopakowi.

- Ile?

- Trzysta.

- Więcej nie miałeś, co? No trudno. Co dzisiaj stawiasz?

- Mam Katarę.

- Że co proszę? - odezwała się nastolatka - Mówiłeś żebym wzięła tylko te trzy stówki. Nie mam więcej przy sobie.

Chłopak jednak ją zignorował i mówił swoje.

- Jeśli wygrasz, możesz się z nią przespać.

- Że co proszę?! - odezwała się, tym razem oburzona. Na twarzy Zuko pojawił się uśmieszek. 

- To co słyszałaś.

Katara natychmiast się od niego odsunęła. 

- Jesteś idiotą! Nie jestem jakąś rzeczą! To koniec! 

- Heeej spokojnie mała. Przecież wiesz że wygram. 

- Ooo nie! Mam już cie po uszy! - mówiła coraz bardziej wściekła. Posłała Jetowi mordercze spojrzenie i podeszła do Zuko. 

- Teraz z nim trzymasz?! - oburzył się Jet

- Wolę z nim niż z tobą!

- Ej, uspokójcie się. - odezwał się Zuko- Przyjechaliśmy tu się ścigać a nie gadać. 

Jet zaczął mruczeć coś i przeklinać pod nosem i wsiadł do auta. Chwilowo Zuko i Katara zostali sami.

- Jeśli wygram, postawię ci lody, zgoda? - zapytał Zuko z zalotnym uśmieszkiem, na co dziewczyna pokręciła głową i spojrzała na niego.

- Zgoda. 

Oboje z uśmieszkami na twarzach udali się w swoich kierunkach. Po kilku minutach Jet i Zuko gotowi byli na linii startu. Katara stała dwa metry dalej, w rękach trzymając dwie flagi. Trzymała chłopaków w napięciu, a oni czekali aż da im sygnał do startu. W końcu nastąpiła długo oczekiwana przez nich chwila. Dziewczyna opuściła flagi. Dla Jeta i Zuko teraz nie liczyło się nic. Tylko droga, prędkość i wygrana. Z każdą sekundą licznik wskazywał coraz to większą szybkość. Obaj jednak jechali łeb w łeb. Jet jednak był pewny swego. Razem z Żądełkiem i Strzałą opracowali plan. Na pasie po którym jechał przeciwnik, rozlali benzynę. Poślizg gwarantowany. Nieświadomy niczego Zuko jechał z coraz to większą prędkością. Gdy miał zamiar wyprzedzić Jeta i wygrać wyścig, stracił kontrolę nad pojazdem. Samochód skręcił w barierki i przerzuciło go na drugą stronę drogi upadając na dach. Gdy Jet zobaczył że  jego plan wypalił, dodał gazu i po prostu odjechał. Zszokowana Katara która widziała całe zajście, podbiegła najszybciej jak potrafiła do samochodu. Szybko otworzyła drzwi od strony kierowcy. 

- Zuko!!! - krzyknęła przerażona. Chłopak był nieprzytomny, o ile nie martwy, z rozciętą głową po której spływała krew. Katara ostrożnie ale szybko wyciągnęła go z samochodu. Złapała go pod pachami i zaciągnęła kilka metrów dalej. Ułożyła go na ziemi i oceniła "straty". Jedyne co było widać to rozcięta głowa. Dziewczyna sprawdziła puls. Słaby, ale żyje. Szybko oderwała sobie rękaw od koszuli i zawiązała Zuko wokół głowy. Wiedząc że więcej nie może zrobić, wyciągnęła telefon z kieszeni i zadzwoniła na pogotowie.

Półtora tygodnia później, uczniowie liceum zebrali się jak kiedyś. Brakowało tylko kilku osób. Jeta, Żądełka i Strzały, których policja zamknęła w więzieniu za spowodowanie wypadku, oraz Zuko i Katary...

- Półtora tygodnia temu ogłosiliśmy konkurs. Niestety jednak nie napłynęła żadna praca. Z jednym wyjątkiem. Pomimo tego że przyszła ona po terminie, postanowiliśmy ją nagrodzić. A teraz, sami zobaczcie. 

Dyrektor zajął swoje miejsce a jeden z nauczycieli włączył nagranie, a oto co tam było:

Na dwóch dużych piłkach siedzieli Zuko i Katara. Chłopak był z bandażem wokół głowy i gipsem na lewej ręce. Oboje się uśmiechali i lekko odbijali na piłkach. 

- Kto zaczyna? - zapytała Katara cały czas robiąc to samo.

- Ty.

- Oj no ale... - spojrzała na niego i miała coś powiedzieć, ale chłopak ją wyprzedził swoim uśmiechem - No dobrze. - spojrzała w obiektyw- A więc chcieliśmy wam opowiedzieć historię, o szarej myszce i szkolnej prymusce, która zakochała się w szkolnym playboyu, z wzajemnością.

- Można powiedzieć, że lew zakochał się w jagnięciu. - powiedział Zuko patrząc na dziewczynę. Oboje spojrzeli sobie w oczy i się uśmiechnęli. Zuko nachylił się, jednak oboje się przewrócili a kamerka razem z nimi. Wylądowali na ziemi, Zuko na Katarze. Oboje zaczęli się śmiać. Gdy przestali, znów spojrzeli sobie w oczy. Przybliżyli swoje twarze, jednak gdy mieli się pocałować, Katara zerknęła na kamerkę i zakryła obiektyw dłonią. Filmik skończył się czarnym obrazem, i dwoma zdaniami: 

- Kocham cię. 

- Ja ciebie też.

THE END 


Tak, tak wiem. Wieczność nie pisałam ale mam wytłumaczenie! Brak weny i czasu! Ale w końcu coś napisałam i mam nadzieję że się podoba.

sobota, 14 lutego 2015

Data- Prezent na Walentynki



"Zuko, skoncentruj się!" powiedziała Katara, trzymała otwartą książkę od historii "Jutro mamy test, wiesz ..."

"Próbuję, Katara!" Zuko odpowiedział. 

"Wiesz, że jeśli chodzi o naukę to ciężko mi się skupić."

"Wiesz, bardzo trudno mi w to uwierzyć. Jak nie możesz skupić się na nauce?"

"No ... powiedzmy nauczycielka uhh ..." powiedział, z przymrużeniem oka i uśmiechem.

"Poważnie?" zapytała z niedowierzaniem i krzywiąc się z niesmakiem. "Zuko, to jest obrzydliwe! Nasza nauczycielka ma ... 50 lat lub więcej!"

"Ja żartowałem! Zrelaksuj się ... Jesteś taka napięta ..."

"Przepraszam. Po prostu szkołę biorę na poważnie."

"No tak. Przecież jesteś, piątkową uczennicą."

"Tak, ale trudno się utrzymać ..."

"Można to zrobić. Wystarczy się skupić."

"I kto to mówi."

Zuko zaśmiał się i rozejrzał po pokoju Katary. Za każdym razem kiedy mają test, uczą się razem. Na podłodze był miękki dywan i bardzo niski stół w stylu japońskim. Usiedli na poduszkach na podłodze. Zawsze czuł się tutaj komfortowo. Może to była chłodna bryza od klimatyzatora, może to była miękkość dywanu na palcach, a może dlatego, że siedział tam ze swoją najlepszą przyjaciółką, jw której się potajemnie podkochuje. Obserwował ją, gdy udawał że się uczy. Jej brązowe włosy spływały na jej plecy, jej głębokie niebieskie oczy pogrążone w swojej książce i jej różowe usta w linii prostej, w której zawsze były, gdy się uczyła. Czegoś brakuje pomyślał. Uśmiechnął się podstępnie i subtelnie przyczołgał się do niej bliżej. Kiedy miała coś powiedzieć zaczął ją łaskotać. Zaczęła się głośno śmiać. Wreszcie, Katara szturchnęła go i złapała go w chwyt w który łapie ją jej brat gdy się kłócą.

"Wygrałam!"  ucieszyła się

"D-Dobra ..." powiedział Zuko, wciąż się śmiejąc. "Wygrałaś".

"Dobrze".

Katara wróciła do poprzedniej pozycji i Zuko tak samo.

"Teraz przejdźmy do sprawdzenia cię." powiedziała, jej głos zmienił się w poważny ton

"Katara, nie martw się. Będę gotowy." odparł chłodno

"Czyżby? Więc pozwól że sprawdzę."

"Dajesz."

"Co się stało w dniu 28 czerwca 1919?"

"Uhhh ...."

"Ups, czas minął! Prawidłowa odpowiedź to podpisanie przez Polskę Traktatu Wersalskiego."

"Dobrze, daj mi jeszcze jedno."

"Kiedy zaczęła się I wojna światowa?"

"Uhhh .... grudniu ..... szóstego?"

"Zuko, nawet blisko. Odpowiedź to latem 1914 roku"

"To nie fair! Myślałem, że prosisz mnie o konkretny dzień!"

"Cóż, jeśli mówisz że jesteś gotowy..."

"Dobrze. Jeszcze jedno ..."

"Okej ... Co się wydarzyło w 1999.

"Uhh ... Urodziłem się?"

"Zuko!"

"Przepraszam!" powiedział, wzdychając. "Wiesz, że nie jestem dobry w zapamiętywaniu dat."

"Zuko, wiem, że kłamiesz."

"Co?"

"Wiem, że umiesz zapamiętać daty, Zuko."

"Co? Nie mogę!"

"Tak?" Katara zaczęła szukać czegoś w torebce. Wyciągnęła lekko zmiętą kartkę papieru z kilkoma datami i pokazał Zuko. "A co to jest?"

Zuko spojrzał na papier i rozszerzył oczy.

"Skąd to masz?" zapytał

"Widziałem, jak pisałeś na niej, na chemii. Upuściłeś ją i nie zauważyłeś, więc podniosłam. Miałam ci powiedzieć, ale zapomniałam."

"Skąd wiesz, że nie przepisywałem na niej z książki?"

"Nie miałeś wtedy książki. Ten papier był jedyną rzeczą, na stole."

"Skąd wiesz, że nie pisałem nic na moim ramieniu?"

"Nigdy nie piszesz rzeczy na ramieniu, Zuko. Przestałeś po tym jak w 5 klasie nauczyciel wstawił ci uwagę."

"Ach, prawda ... uhh ... no ... te daty są inne."

"Inne w jaki sposób?"

"Po prostu .... inne."

"Zuko, nie rozumiem, w jaki sposób różnią się od dat, których się uczymy."

"Słuchaj, jeśli ci powiem, będziesz na mnie zła."

"Nie, nie będę. Powiedz mi."

"Nie!"

"W porządku,  to jakieś męskie sprawy? Bo jeśli tak, to ja nie chcę wiedzieć."

"Co? Nie! Oczywiście, że nie."

"A co to jest?"

"Naprawdę chcesz wiedzieć?"

"Tak!"

"Dobrze. Powiem ci, ale nie gniewaj się, dobrze?"

"Dobrze. No powiedz ..."

"...... Nie szkodzi. Nie powiem ci."

"Co !? Zuko!"

"W porządku, w porządku. Ale musisz przysiąc, że nie będzie na mnie zła."

"Przysięgam. Teraz, powiedz mi."

"Dobrze ... Dobrze, wszystkie te daty są związane z tobą."

"Ze mną? Co mają wspólnego ze mną?"

"Okej ... 1 września 2004 pierwszy raz się spotkaliśmy w przedszkolu." powiedział z małym uśmiechem na twarzy. "Ten tyran, Chan, ukradł twoje drugie śniadanie więc razem zjedliśmy moją kanapkę. To była..."

"Kanapka z masłem orzechowym i dżemem ...." powiedziała Katara, uśmiechając się nieco. "Pamiętam. Przysięgliśmy sobie że będziemy najlepszymi przyjaciółmi na zawsze ."

"Nie tylko najlepszymi przyjaciółmi ale aż NŚFFNFZNFPNZ"

"Co? Dlaczego tak dużo liter? "

"Najlepsi Śmieszni Fantastycznie Fantastyczni Nieustraszeni Fascynujący Zabawni Nieskazitelni  ..... Flupsiaści Przyjaciele Na Zawsze".

Oboje śmiali się jak głupi byli, gdy byli dziećmi. "

"Flupsiaści?" powiedziała Katara, chichocząc. "Co to w ogóle znaczy?"

"Nie mam pojęcia". odpowiedział Zuko, wciąż chichocząc. "Czy mam czytać dalej?"

"Oczywiście."

"25 grudnia 2005 był po raz pierwszy spędziłem z tobą święta. Moi rodzice i siostra wyjechali do sklepu kiedy spałem, a kiedy się obudziłem, pomyślałem, że mnie zostawili. Pamiętam, że płakałem i pukałem do waszych drzwi żebyście mnie wpuścili. "

"Tak. Byłeś wtedy taaaki słodki!"

"Hej, jestem wciąż słodki. W każdym razie, 11 stycznia 2010 były twoje 10 urodziny ...."

"Co jest takiego specjalnego? Nie było nawet imprezy. Siedzieliśmy we dwójkę w ogrodzie cały dzień"

"Umm..pamiętasz, że zapomniałem dać ci prezent?"

"Aha ..."

"Pamiętam, że dałem ci buziaka w policzek. Cóż, to było dla mnie ważne ..."

"Czy mogę zapytać, dlaczego?"

"Pozwól mi najpierw skończyć. 14 lutego 2012 były nasze pierwsze wspólne Walentynki. Na początku pytaliśmy się różnych ludzi. Ty pytałaś Jeta czy nie zostałby twoją walentynką a ja pytałem Mai. Okazało się że się spotykają. Tego popołudnia spotkaliśmy się na plaży i oglądaliśmy  razem zachód słońca. "

"Dalej ..."

"Następna data jest bardzo ważnym dniem.Od tego dnia nosiłaś rozpuszczone włosy.  Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem, zdałem sobie sprawę, że nie było już, dziewczyny z którą grałem w piłkę. Zauważyłem twoje niebieskie oczy. Wtedy były jaśniejsze, Twoja postać, smuklejsza i seksowna, a Twój uśmiech ... Och, twój uśmiech, po prostu ... zapiera dech w piersiach. Tego dnia, 11 kwietnia 2013 podbiłaś moje serce. Zdałem sobie sprawę, tego dnia, że lubię cię, Kataro, i nie mam na myśli lubię jak koleżankę... "

"Zuko ... Nigdy nie rozumiałam ... To znaczy, ja nie wiem, co powiedzieć."

"Nie musisz nic mówić ... Mam tylko nadzieję, że to nie zrujnuje naszej 11-letniej przyjaźni."

"Nie, Zuko. Nie martw się o to. Nie jestem zła ..."

"Och ... hmm ... Coś jeszcze chcesz mi powiedzieć?"

"No cóż, myślę, że zapomniałeś pewnej daty."

"Tak? Co to za dzień?"

Katara wpisała datę na papierze i Zuko ją przeczytał .

"14 lutego 2015 ..." przeczytał na głos. "Ale ... to jest dzisiaj."

"Aha ..." Katara powiedział, uśmiechając się do niego

"Ja-Ja nie rozumiem. Co jest dzisiaj?"

Nagle Katara pocałowała Zuko. Początkowo nie mógł uwierzyć, co się dzieje. Czekał na to tak długo. Następnie, urwała i spojrzała mu w oczy.Pocałunek był krótki ... krótszy niż oczekiwał, ale to było najsłodsze, najbardziej znaczące doświadczenie,  w jego życiu.

"Jesteś pewien, że nie wiesz, co jest dzisiaj?" zapytała, nie odrywając oczu od niego.

"Nadal nie jestem pewien ..." Zuko odpowiedział, odwzajemniając jej uśmiech

"Od dzisiaj jestem twoją dziewczyną ..."




Wesołych Walentynek!  Mam nadzieje że opowiadanie się spodoba.  Proszę o komentarze! :) Jak coś przepraszam ale trochę mi się te lata pomieszały;) 


środa, 31 grudnia 2014

Śmieszna roślina- spóźniony prezent świąteczny

Dzieci ognia i wody szły przez most w śniegu i lodzie, jedno z nich ponuro spacerując wraz z jego zachmurzonym umysłem, duchem innego sezonu. Jej niebieskie oczy były niczym gwiazdy z podniecenia, podobnie jak światła wyścielające Południowe Plemię Wody. Dopóki nie zauważyła poważnego zachowania jej przyjaciela.

"Rozchmurz się Zuko!" Szturchnęła go, przerywając zamyślenie maga ognia. "Są święta! Powinieneś być szczęśliwy ... "Zuko warknął na irytujący optymizm którego on nie posiadał.

"Ale nie jestem." Jęknął, zatrzymując się na środku mostu, wywieszając głowę przez balustradę. Poczuł rękę która chwyciła go za ramię, spoglądnął wstecz i zobaczył  delikatny uśmiech dziewczyny.

"Co się stało?" Zapytała. Miękkie westchnienie wydobyło się z jego ust, wysyłając wiązkę zimnej białej  pary która tańczyła bez celu.

"Ja po prostu już nie czuję ducha świąt ..." Zuko w końcu odpowiedział odwracając wzrok na zamarzniętą wodę."Kiedy moja matka żyła, było inaczej, a teraz ...Nie wiem. O tej porze roku tak naprawdę nie czuję się już podekscytowany ... nie mam żadnej rodziny ani przyjaciół, aby świętować, więc jaki jest sens? "

"Co ty mówisz?" Dziewczyna zmarszczyła brwi. "Masz dużo ludzi, którzy chcą spędzić z tobą święta!"

"Jak kto, Kataro?" Zapytał, nie patrząc na nią.

"Masz stryja, który nie widzi świata poza tobą!"powiedziała Katara, zbliżając się do wygnanego księcia, kładąc obie ręce na jego ramiona. "On nie jest twoją rodziną?" Katara czuła napięcie w ramionach.Uśmiechnęła się powoli. "I masz znajomych Aanga,Toph i Sokke, którzy dbają o ciebie."

"Pff!"

"Ok, Sokka zachowuje się jakby mu nie zależało, ale mu zależy! On jest po prostu zbyt uparty, aby to przyznać ... "Katara zachichotała nieśmiało, drapiąc się w głowę.

"Tak. To ma sens ... "Zuko zachichotał,z sarkazmem w głosie. Prawie uśmiechnął się na myśl ... aż inna myśl przeszyła mu umysł. Zamrugał, "Katara ... A czy ciebie obchodzę?"

"Co?" Wypaliła. "Kto?"

"Ja". Prychnął, i spojrzał na nią swoimi złotymi tęczówkami. "To oczywiste." Chłodna pogoda szczypała ich różowe policzki. Jasnoczerwona twarz Katary wymamrotała kilka "hmm" i "Uh" . Nie miała co powiedzieć ... Znali się tak dobrze. Ich związek rozkwitł, gdy wybrali się tutaj. Katara cieszyła się, że był tu razem z nią.

"Oczywiście, że tak. Dlaczego miałbyś mnie nie obchodzić? Idiota." Po raz pierwszy od ich przyjazdu była w świetnym humorze. "Nie wiesz, jak bardzo mi na tobie zależy, Zuko..."

"Dziękuję Kataro ..." mag ognia spotkał jej skromny nastrój z małym uśmiechem. Nagle z jakiegoś powodu Katara czuła motyle w brzuchu ...

"Nie ma za co Zuko." Uśmiechnęła się. "Chodź! Wszyscy zapewne czekają na nas. "Ale zanim mogła kontynuować, twarde palce Zuko owinęły się wokół jej nadgarstka.

"Chwileczkę Kataro." Wygnany książę gapił się w niebo."Coś jest na łuku mostu." Wyciągnął rękę i bawił się dziwnym obiektem. "Co to jest za śmieszna roślina ?!"Zapytał, spoglądając na śmieszną dekorację. Gdy Katara rozpoznała ją, wszystko wydawało się dość cicho. Tylko słyszała bicie jej serca.

"Hmm ..."

"Wiedziałem, że Plemię Wody ma jakieś dziwne tradycje, ale dlaczego to wszędzie wisi?" Zuko skomentował, nie zwracając uwagi w jakim Katara jest stanie.

"To Jemioła." odpowiedziała.

"To śmieszna nazwa dla rośliny." uśmiechnął się."Dlaczego jest tak nazwana?"

"Nie wiem", Katara przyznała. "Ale niesie pewien zwyczaj..."

"... Co to za zwyczaj?" wzbudziło w nim to wielką ciekawość.

"Och!" Odpowiedziała, nieśmiało odwracając się z czerwoną twarzą. "To jest głupie."

"Powiedz mi!" On jęknął. "Czy to dlatego, że powiedziałem że roślina jest absurdem? Przysięgam, że nie będę się śmiać z już z twoich tradycji Kataro! "

"Nie! Nie obrażę się ... To jest po prostu ... "

Jego złote oczy wpatrywały zacięcie głęboko w jej oczy, co sprawiło że miała dreszcze.

"Dlaczego nie mogę ci po prostu pokazać, co znaczy ta roślina ..." Zarumieniła się na myśl, co miała zrobić ...Ale jej odwaga pokonała jej strach. Powoli stanęła na palcach, przechyliła się, i złożyła mu pocałunek na ustach.

Zostali przez chwilę  w ich słodkim, czystym, pocałunku, nie troszcząc się o otaczający ich świat. Niechcący wyrwała się. Katara nieśmiało uśmiechnęła się do Zuko, rumieniąc się .On cały czas gapił się na nią; był tak zszokowany jej odwagą!

"Więc." Zakaszlał,  przebierał w słowach. "To było ... przyjemne." Jego twarz naśladowała Katarę, a teraz oboje byli ciemnoczerwoni. "Ale ja nadal nie znam znaczenia jemioły ..." dziewczyna przewróciła oczami na jego naiwność i złożyła na jego ustach kolejny pocałunek.

Tym razem wplotła mu ręce na szyję, aby przyciągnąć go bliżej. Na szczęście biedny Zuko też wziął sprawy w swoje ręce i nieustraszony objął jej talię. Ich drugi, bardziej namiętny pocałunek, zamknęli się w burzliwym transie. Degustacja ust o smaku ambrozji, tak to był idealny prezent na święta.

Stopniowo oderwali się od siebie. Zuko zamknął oczy, bo wiedział jak wygląda teraz jego twarz.

"Kataro ..."

"Tak?"

"Wciąż nie wiem, co oznacza, jemioła." Uśmiechnął się do niej widząc jej zdezorientowaną reakcję.

"Ty po prostu udajesz głupka żebym cię całowała!"Czuła jak płoną jej policzki!

"Może ..." Uśmiechnął się nieśmiało. Zuko był ekspertem w denerwowaniu Katary, ale teraz, to on po prostu się z nią bawi. Czy jest lepszy sposób na spędzenie świąt żeby drażnić swoją ukochaną?

Ale jak Katara chciała zamrozić go na ścianie lub coś gorszego ... Nie mogła. Jedno spojrzenie w złote oczy i zapomniała o wszystkim.

"Oh, zamknij się i pocałuj mnie!" Wymamrotała, chwytając go ponownie w ognisty pocałunek.

I jak zawsze, Zuko nie okazywał żadnego protestu ...

KONIEC!

Jeśli ktoś to czyta to proszę o komentarze!